Mam na imię Łukasz i wszystko wskazuje na to, że jestem autorem tego bloga. Znajomi mówią na mnie "Rowerowy Adam Słodowy", więc możesz sam się domyślić, o czym w główniej mierze tutaj piszę ;) Nie trać więc czasu i zabierz się za lekturę bloga!
Pozdrawiam!

internetowy sklep nike oferuje produkty

Nike Sportswear – więcej niż przechodnie

Witajcie kochani. Wiem, że znowu robię się monotematyczny, ale chciałbym w tym jeszcze jednym (chyba już ostatnim:) poście napisać jeszcze co nieco o Nike i moim podejściu do tej marki. Każdy mój znajomy może potwierdzić, że od zawsze gardziłem markowymi ciuchami. Powód był bardzo prosty – nie chciałem przepłacać za to, że do jakiejś bluzy czy koszulki była doszyta wielka metka z logiem danego producenta. Zdecydowanie wolałem kupić coś tańszego i sygnowanego logiem jakiegoś mało znanego producenta.

Zabawne, jak niewiele mi trzeba było, żebym zmienił swoje nastawienie…

myDIY - zrób to sam. Zobacz, jak zrobić coś z niczego.

Moja przygoda z Nike zaczęła się w tym roku, gdy udało mi się dostać do testów polóweczkę Grand Slam Polo. Wystarczyło mi kilka godzin aktywnego wysiłku w tej polówce, żeby uwierzyć w to, że w cenę markowych ciuchów nie jest wliczona tylko metka, ale i jakość.

Teraz, gdy zacząłem interesować się klubem Athletic West moje podejście zmieniło się jeszcze bardziej. Chyba mogę Wam całkiem szczerze wyznać, że logo Nike nie kojarzy mi się już z dresiarzami, lecz z ludźmi sportu. I mówię tutaj o sporcie w czystej postaci, o sporcie pełnym pasji i zaangażowania.

Spójrzcie chociażby na tych ludzi:

Są to ludzie tacy sami, jak my. Wśród nich są fotografowie, artyści, strażacy, a nawet dyrektorzy. Wszyscy mają rodziny, swoje problemy i troski, jak i powody do szczęścia. Ale łączy ich wszystkich coś jeszcze – umiejętność czerpania radości z aktywnego trybu życia.

Sam, odkąd jeżdżę do pracy rowerem, czuję się dużo szczęśliwszy i spokojniejszy duchem. Ciężko jest to opisać. Jeżdżąc samochodem byłem wiecznie zmęczony i poddenerwowany. Po przesiadce na dwa kółka, mówiąc najprościej, czuję się szczęśliwszy :)

Podobnie dla ludzi, których widzicie na zamieszczonej wyżej fotce, wysiłek jest motorem napędowym ich życia. Spójrzcie z resztą, co mają oni do powiedzenia:

A ja łączę się z nimi całym sercem. I chociaż samo bieganie za dużo radości mi nie sprawia, to na rowerze czuję się panem świata :) Ostatnio nawet próbuję nawracać swoich znajomych wyciągając ich na przeróżne wycieczki w celu pokonania wspólnymi siłami kolejnych kilometrów. Bo prawda jest taka, że chociaż każdy z nas pedałuje osobno, to dużo lżej się jedzie, gdy obok ma się jakiegoś kompana. I w tym miejscu bym chciał pozdrowić Elizę, która dała się wyciągnąć w ostatnią sobotę na wycieczkę, w czasie której zrobiliśmy ~72km. I nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie to, że przez ostatnich kilka lat Eliza ani razu nie siedziała na rowerze :) Tak trzymać!

Rozumiecie teraz, dlaczego tak nagle polubiłem Nike? Bo to już nawet nie chodzi o jakość ich produktów. Jakością zawsze jakaś firma może im dorównać. Ale żadna inna firma nie uczyniła tyle dla propagowania aktywnego trybu życia, co stworzony przez Nike klub Athletic West. I w tym miejscu chciałbym jeszcze raz gorąco Wam polecić lekturę katalogu Athletic West, w którym oprócz najnowszej kolekcji sportowych ciuchów Nike znajdziecie 6 ciekawych opowiadań, a także całą historię klubu Athletic West, którego korzenie sięgają 1977 roku.

Do mnie duch sportu już trafił. A do Ciebie?

Tagi: , ,

Dodano: 10 października 2010, godz. 23:24
Komentarze: 8

  1. Maja24 pisze:

    Jak bedziesz organizowal jeszcze jakies wycieczki,to daj mi koniecznie znac :):)

    A co do jakosci Nike,to zgadzam sie w 100%! Sama od lat biegam tylko w bucikach Nike
    :):)

  2. MarianD pisze:

    Powiem Ci tak, od zawsze wiedziałem, że Nike, Puma itd to nie tylko marka. Te cichy są na prawdę dobre dla sportowców. Sam korzystam, głównie z Pumy.

    Inaczej sprawa się ma ze zwykłymi ciuchami markowymi, ostatnio byłem w dużej hali
    targowej z mnóstwem rożnych marek. Chodziłem tam z 3 godziny. Nic nie kupiłem, a
    konkluzja jest taka, ze wszystkie te sklepy mogłyby się połączyć pod wspólną nazwą
    „Szmateks – drogo i bez gustu”

  3. Henryk pisze:

    A najbardziej tragiczne w tym kraju jest to, że właśnie ciuchy sportowe kojarzą się z dresiarzami…
    wystarczy pomieszkać trochę za granicą i takie skojarzenie przechodzi do przeszłości.

    Po pierwsze dlatego, że markowe ciuchy nie są kosmicznie-drogie, ale średnio-drogie (wyobraźcie
    sobie jak idziecie do sklepu adidasa i najnowsze spodenki kosztują 40zł – tak to relatywnie wychodzi np.
    w Irlandii).

    I nikt tego nie kupuje dla szpanu, bo tutaj każdego na to stać, nawet ludzi na zasiłkach.
    I ubierając się w dresy nawet na spacer nie czujesz się jak pacan, tylko najnormalniej fajnie.

    I strasznie się cieszę, że w Polsce też się to wreszcie zmienia.

    Pozdrawiam!

  4. matipl pisze:

    @Henryk: Taaa, a później w centrum Lodynu widzisz dziewczyny ubrane w stare dresy, w
    których wstydziłbym się pokazać przed domem…

    • Henryk pisze:

      A to już inna historia.
      W Dublinie takie skrajności to potrafią w piżamach, szlafrokach i kaloszach łazić po
      sklepach na zakupy! :-)

Dodaj komentarz




Autor: Łukasz Więcek; grafika: Paweł Ludwiczak. Zawartość strony chroniona licencją CC-BY-NC Creative Commons License; Wordpress Commentify
  • RSS
  • Facebook
  • YouTube